Przejdź do treści

Moje Pasje

Osiem lat bez Jurka Stawskiego

Nie byłem jedynym biegowym zapaleńcem w Toruniu. Razem stworzyliśmy małą  „stajnię” biegową. Spotykaliśmy się obok kościoła Kolbego Na Skarpie w Toruniu i trenowaliśmy w pobliskim lasku. Ktokolwiek miał ochotę,  przyłączał się do nas. Każdy z nas z inną historią, inną życiową ścieżkę. Biegali : Zbigniew Gęsicki, Marian Żenkiewicz, Marian Czyżniewski, Jerzy Ciesielski, Bogusław Kuźba, Leszek Węsierski, Jadwiga Wichrowska, Józef Jarosz, Marek Gorzycki, Janina Maćkiewicz, Jan Majewski, Sławomir Orłowski, Roman Zieliński, Ryszard Stocki, Tadeusz Spychalski Michał Jakubaszek, Robert Kościecha, Wojciech Żabiałowicz i od 1996 Jurek Stawski,Janusz Tybuszewski, Andrzej Szwec, Leszek Szwec,Paweł… Czytaj dalej »Osiem lat bez Jurka Stawskiego

O KROK OD TRAGEDII m/s „Chorzów”

Pod koniec listopada 1986 roku zamustrowałem się na m/s ”Chorzów”, statek o wyporności 4400 ton(DWT)zbudowany w Anglii.  Potocznie nazywano serię „szuwarowcami”, wszędzie można było nimi dopłynąć, ze względu na małe zanurzenie. Podczas postoju statku w porcie gdańskim zajmowałem się zaopatrzeniem prowiantu. Pierwszy oficer pokładowy nadzorował załadunek desek na statek. Podczas posiłku w messie zwierzył mi się, że ma problemy z dokerami. Natarczywie domagali się wódki za załadowanie statku. „Panie pierwszy, to wydać  kilka flaszek ?” – pytam nieśmiało. „Nie, dziękuję. Załatwię sprawę inaczej.” – odpowiada. Był to jego pierwszy rejs… Czytaj dalej »O KROK OD TRAGEDII m/s „Chorzów”

Beatlesi oraz Richmond Marathon (2016)

„Tatusiu, jest piękny maraton w Londynie w dzielnicy Richmond, pobiegniemy?” Nie musiałem o to być pytany dwa razy. Jednak do biegu dorzucam wycieczkę po miejscach „Beatlesowskich” w Londynie. Dzieci znalazły przewodnika w sieci, był nim Richard Porter oraz jego  wycieczka pod tytułem „Zagadkowo Magiczna Trasa”. Zafascynowany Beatlesami od zawsze, jak mówił, sympatyczny i pełen wiedzy. W sposób zrozumiały tylko dla fanów TB, przekazywał nam ciekawostki i informacje. Richard posiada bardzo dużo wiadomości dotyczących zespołu, jako mieszkaniec Londynu był tam i doznawał bezpośrednio. Słucham, patrzę i porównuję z moją wiedzą. Jeśli… Czytaj dalej »Beatlesi oraz Richmond Marathon (2016)

Moja korona maratonów (2003)

Dzisiaj już nie wiem, od kogo wyszła ta inicjatywa. Biegniemy wszystkie polskie ?  Doszło to wspólnych planowań tych wyjazdów. Ja jeszcze je uzupełniłem o maratony zagraniczne. Pamiętam telefon z Bydgoszczy od  Dominika Drygalskiego -„ Kaziu doszedł nam następny w Rybniku, Grzegorz Wnuk organizuje”. Jedziemy. Gdzieś  po drodze zabieram Jacka Hirscha oraz Dominika i śmigamy do Rybnika. Zalew otoczony zielenią, pięknie, nocleg na miejscu, piwo i maratończyków rozmowy . Jest nasza kochana Basieńka czyli Barbara Szlachetka ikona kobiecych biegów w Polsce i na świecie.  Wspominamy z Basią nasze wspólnie przebiegnięte  maratony,… Czytaj dalej »Moja korona maratonów (2003)

Beatlesi po polsku

Już 48 lat minęło od czasu, gdy młody szesnastoletni Paul Mc Cartney napisał, raczej dla kawału, wykorzystując pianino ojca piosenkę: ”When I”m Sixty Four”. Dokładnie dzisiaj, kiedy piszę te słowa jest niedziela 18 czerwca 2006 roku. Jestem w Liverpoolu. W roku 1942 w Wolton – dzisiaj dzielnicy Liverpoolu, urodził się Paul. Lokalna telewizja „Granada” przez cały dzień informuje o tym. Są życzenia od dorosłych, dzieci. Są wywiady z jubilatem. Cieszę się, że mogę i ja tutaj także być i cieszyć się jego urodzinami. Wieczorem poszedłem do Cavern Club, gdzie odbył… Czytaj dalej »Beatlesi po polsku

Historia pewnego medalu

We wrześniu w roku 2017 pobiegłem wraz z córką Madzią i zięciem Marcinem Maraton Richmond w Londynie, a dokładniej w jego zachodniej, jakże uroczej części. Oficjalnie był to mój drugi maraton w tym mieście (pierwszy w 1992, ta „prawdziwa” trasa, nie sam zachód J ). Mieszkając u nich zauważyłem na balkonie muszle. Na moje pytanie słyszę, że są po przegrzebkach. Od razu skojarzenie, ten kształt.. no tak, przecież to tak zwana muszla pielgrzyma, muszla świętego Jakuba. Inspiracja! No i mam juz wzór na medal mojego 150 jubileuszowego biegu. Dlaczego muszla?… Czytaj dalej »Historia pewnego medalu

Toruńscy Maratończycy

TORUŃSCY MARATOŃCZYCY   1980 – 2019.    ( DO  – 3:10:59)     RANKING WSZECHCZASÓW Msc.        Nazwisko i imię   (rocznik)                                               Czas                               Trasa                                   Data   1.  Lewandowski Jarosław   (65)                                         2.18.32                       Olsztyn                             15.07.1989.   2.    Bartkiewicz Krzysztof   (75)                                         2.23.47                       Vise / Belgia                    02.05.2004.         3.    Szulc Wiesław   (59)                                                    2.23.50                       Biała Podlaska                 09.05.1991.   4.    Leśniak Kamil  (93)                                                      2.29.34                       Warszawa                       14.04.2019.   5.    Szymański Piotr   (60)                                                  2.32.14                       Warszawa                       30.09.1984.   6.    Nartowski Kamil   (84)                                                 2.32.31                       Barcelona                        13.03.2016    7.   Bętkowski Piotr  (87)                                                   2.34.44                       Wiedeń / Austria             10.04.2016.   8.    Szymandera Paweł   (73)                                             2.34.58                       Toruń                              … Czytaj dalej »Toruńscy Maratończycy

Biegałem u Świętej Kingi

Czyli dwie doby w kopalni. Dzień przed zawodami. Zaproszenie od Staszka, mojego biegowego przyjaciela, czekało dobrych parę lat. Wreszcie powiedziałem sobie: „Biegałeś dla Neptuna, nadszedł czas na Świętą Kingę, patronkę naszych solnych Górników. W drogę do Staszka”. Wydarzenie wyjątkowe na skali biegowych celów: 12 godzin sztafety w prawdziwej kopalni. Nie znam drugiego tak intrygującego pomysłu na świecie. Profesjonalna załoga w odświętnych mundurach górniczych windą zawozi nas  prawie ćwierć kilometra pod powierzchnię. Wielu uczestników to już stali bywalcy, więcej jednak jest nowicjuszy, jak ja, patrzymy na siebie – ciekawość z lekką… Czytaj dalej »Biegałem u Świętej Kingi

Historia pewnej fotografii.

Pan Kazimierz Kiedy w latach 60-tych XX wieku rozgrywaliśmy mecze Chełmińska – Mokre, do głowy mi nie przyszło, że będę rozgrywał mecze międzynarodowe. Po za-cumowaniu m/s „Uniwersytet Wrocławski” w porcie Genua we Włoszech, pracownicy portu zaproponowali mecz piłkarski. Mieliśmy stroje, buty i czas. Kawalkada aut pod statkiem, na stadionie pompa: powitania, światła i kibice. Gram w pomocy, ostra gra, wyzywamy, kiedy coś nam nie wychodzi, oni „porka mizeria”! 2:0 w pierwszej połowie dla włoskiej drużyny. Walczymy, kibice wołają do nas: Lato, Gadocha, Boniek, Lubański! Jak to dobrze, że oni tego… Czytaj dalej »Historia pewnej fotografii.

Narodziny książki

Zbyszkowi, przyjacielowi od biegania i Beatlesów dziękuję. Młodzież dzisiaj powie: …”spontan”. Ja tam będąc powiedziałem sobie:…”teraz albo nigdy” Kilka zdjęć wybranych przypadkowo, pokazuje jak powstawała ta książka.