Przejdź do treści

Morze

Mało mi morza…

    Czym większy statek, tym bardziej byłem szczęśliwy z treningów, biegowych marzeń i odskoczni. Jest rok 1989, czytam w Kalendarzu Biegacza VII Maraton Jastarnia- Puck. Wieziono nas autobusem, jeszcze jakieś przepustki, wszak to miejsce dostępne było tylko dla wojska. Trudny to był maraton. Znowu morze, 27.08.2016 VII Maraton Bałtycki brzegiem morza.

    Maratone Internacjonale

      Zawsze przed przycumowaniem statku do portowej kei ogarniała załogę ciekawość. Ancona we Włoszech. Cumujemy w mieście. Zbiegam z trapu na mój lądowy trening. Śpiewny włoski język, historia, zabytki. Zostawiam port za plecami i kieruję się do najwyższego punktu w mieście. Wzgórze z kościołem, widokiem na Adriatyk, port i miasto. Duszno od spalin samochodów. Spotkałem biegnącego Enrico. Zaprosił mnie na maraton. Zgodziłem się. Jedziemy w stronę Loreto. Po drodze zatrzymujemy się w domu autora „Pinokia”, Carlo Collodiego. W ogrodzie pomniczek Pinokia. Pocięty krajobraz Region Marche, miejscami widać morze. Serra De` Conti… Czytaj dalej »Maratone Internacjonale

      Sen o Toruniu

        Tak było, kiedy pływałem na małych statkach tzw. „szuwarowcach”, gdzie widzisz przemieszczając się w wąskich kanałach normalne życie: domy, ogródki, łąki, owce i krowy no i machających do nas mieszkańców. Pewnie to wywołało u mnie senne marzenia: dopłynęliśmy do Torunia, na wysokości przystani AZS, po trapie wysiadam ze statku, na kei (nabrzeżu ),czeka moja rodzina i sporo Toruniaków. Ja w mundurze radośnie witam się z bliskimi. Po kilkudziesięciu latach to się spełnia. Gościłem u Piotra, przyjaciele, rodzina i to co najważniejsze – Wisła! Był rejs, były moje  morskie wspomnienia. Dziękuję… Czytaj dalej »Sen o Toruniu

        Morskie opowieści dla przedszkolaków

          Zostałem poproszony na spotkanie z dziećmi z przedszkola.Bardzo serdecznie przyjęły mnie dzieci z przedszkola nr.13 im. Mikołaja Kopernika w Toruniu (Osiedle Na Skarpie). Jak widać na zdjęciu, obie strony były zadowolone. Spotkanie zakończyło się wspólnym przedszkolnym obiadem.

          m/s „Kapitan Ledóchowski”

            Antoni Maria Józef Maksymilian Ledóchowski, właśc. Halka-Ledóchowski, pseud. „Antoś”, „Ledóch”, „Dziadek” herbu Szaława – hrabia, oficer austriackiej i polskiej marynarki wojennej i handlowej; nestor polskiego szkolnictwa morskiego, wykładowca w szkołach morskich w Tczewie, Gdyni i Szczecinie. Wikipedia Data i miejsce urodzenia: 13 czerwca 1895, Hranice, Czechy Data i miejsce śmierci: 22 sierpnia 1972, Szczecin Zaczerpnięto z : Wikipedia. Na początku mojej pracy na morzu, pływałem z wnukiem Kapitana Ledóchowskiego. Statek Wyższej Szkoły Morskiej w Szczecinie m/s” „Kapitan Ledóchowski”. Płyniemy na łowiska argentyńskie do rybaków. Były to statki łowcze takich armatorów: „Gryf” ze… Czytaj dalej »m/s „Kapitan Ledóchowski”

            Ciekawe rejsy, ciekawe porty 1980

              Część I (Kanał Panamski) 9 kwietnia 1980 roku mustruję drugi raz na ten sam statek: m/s „Studzianki.             Całkowicie zbudowany w Polsce na stoczni w Szczecinie, silnik zaś w Poznaniu w fabryce H. Cegielski. 1 maja: stoimy w porcie włoskim Savona. Po częściowym rozładunku popłynęliśmy do Vado. Obkupiliśmy się i 10 maja wyruszyliśmy z portu Savona w rejs do USA. Jednak już przy wyjściu z portu mamy pecha. Po kilku godzinach rejsu musimy zawracać do portu po III mechanika. Nikt nie zauważył, że nie ma go na burcie. 25 maja:… Czytaj dalej »Ciekawe rejsy, ciekawe porty 1980

              „SEA DREAM”

                (-) „Płyniemy północnym szlakiem, który miał być spokojny. Właśnie, miał być! Sztorm nie daje nam żyć. Nie sposób funkcjonować. Kucharz nic nie może ugotować. Jemy suche posiłki popijając herbatą. Nagle radiooficer informuje, że odebrał sygnał S.O.S. Kapitan poleca zmianę kursu, tonie pełnomorski jacht kanadyjski z siedmioosobową załogą. „Sea Dream” to nazwa jachtu. Ratujemy załogę. Jacht pozostał w dryfie. Mogliśmy wziąć go na hol. No tak, ale kto by ten hol zaczepił w takich warunkach? Lepiej nie narażać życia. Załoga „Sea Dream” to bardzo fajni ludzie, pracownicy telewizji kanadyjskiej i biznesmeni.… Czytaj dalej »„SEA DREAM”

                Młody Neapolitańczyku, kim teraz jesteś ?

                  Niektóre porty uroczo wyglądają z burty statku stojącego na redzie. My dość długo czekamy na możliwość wpłynięcia i zacumowania. Nie zwlekam, ruszam. Trening zaczynam od prawej burty. Widzę bulwar, samochody i ludzi. Na zachód unosi się wstęga nadmorskiej autostrady. Na dziobie obiegam ładownię i jestem już na lewej burcie. Na wprost wulkan Vesuvius, na prawo zatoka, na cyplu Sorrento, morze i wyspa Capri. Podczas treningu powtarzam, że muszę tam być. Jest parno, ściemnia się. Pierwsze zapalają się lampki przy wejściu do portu. Przebiegłem dwanaście okrążeń. Ponad sześć kilometrów. Jest zupełnie… Czytaj dalej »Młody Neapolitańczyku, kim teraz jesteś ?

                  O KROK OD TRAGEDII m/s „Chorzów”

                    Pod koniec listopada 1986 roku zamustrowałem się na m/s ”Chorzów”, statek o wyporności 4400 ton(DWT)zbudowany w Anglii.  Potocznie nazywano serię „szuwarowcami”, wszędzie można było nimi dopłynąć, ze względu na małe zanurzenie. Podczas postoju statku w porcie gdańskim zajmowałem się zaopatrzeniem prowiantu. Pierwszy oficer pokładowy nadzorował załadunek desek na statek. Podczas posiłku w messie zwierzył mi się, że ma problemy z dokerami. Natarczywie domagali się wódki za załadowanie statku. „Panie pierwszy, to wydać  kilka flaszek ?” – pytam nieśmiało. „Nie, dziękuję. Załatwię sprawę inaczej.” – odpowiada. Był to jego pierwszy rejs… Czytaj dalej »O KROK OD TRAGEDII m/s „Chorzów”

                    Historia pewnej fotografii.

                      Pan Kazimierz Kiedy w latach 60-tych XX wieku rozgrywaliśmy mecze Chełmińska – Mokre, do głowy mi nie przyszło, że będę rozgrywał mecze międzynarodowe. Po za-cumowaniu m/s „Uniwersytet Wrocławski” w porcie Genua we Włoszech, pracownicy portu zaproponowali mecz piłkarski. Mieliśmy stroje, buty i czas. Kawalkada aut pod statkiem, na stadionie pompa: powitania, światła i kibice. Gram w pomocy, ostra gra, wyzywamy, kiedy coś nam nie wychodzi, oni „porka mizeria”! 2:0 w pierwszej połowie dla włoskiej drużyny. Walczymy, kibice wołają do nas: Lato, Gadocha, Boniek, Lubański! Jak to dobrze, że oni tego… Czytaj dalej »Historia pewnej fotografii.