Przejdź do treści

Maratone Internacjonale

Zawsze przed przycumowaniem statku do portowej kei ogarniała załogę ciekawość. Ancona we Włoszech. Cumujemy w mieście. Zbiegam z trapu na mój lądowy trening. Śpiewny włoski język, historia, zabytki. Zostawiam port za plecami i kieruję się do najwyższego punktu w mieście. Wzgórze z kościołem, widokiem na Adriatyk, port i miasto. Duszno od spalin samochodów. Spotkałem biegnącego Enrico. Zaprosił mnie na maraton. Zgodziłem się. Jedziemy w stronę Loreto. Po drodze zatrzymujemy się w domu autora „Pinokia”, Carlo Collodiego. W ogrodzie pomniczek Pinokia. Pocięty krajobraz Region Marche, miejscami widać morze.

Serra De` Conti to miejsce startu. Biegacze na całym świecie są tacy sami. Podniecenie, oczekiwanie, smarowania maziami rozgrzewającymi i przebieżki. Nagle szum, ktoś ciągnie mnie do sekretariatu. Karabinier sprawdza moją przepustkę portową. Skąd wziął się ten Polak, nikt nie wie. Policjant mówi mi, że z tym dokumentem mogę przebywać tylko w Anconie. Stoję z boku, zerkam na nich, narada, czy mnie aresztować. Przybiegają moi przyjaciele, Enrico, Roberto, Paola. „Niente problema Casimiro”, możesz biegać, a nasz maraton jest teraz internacjonale – międzynarodowy. UsNa mecie opadły siły i emocje. Nagrody były wymyślne: Parma szynka wędzona, żywy królik, papużki i nawet świniak. Zmęczony po niespodziewanym starcie w górzystym maratonie usypiam w samochodzie. Zatrzymujemy się w Loreto. Piękna Bazylika. W środku Święty Domek Matki Boskiej. Przeniesiono go w 1294 roku. Spotykam polską zakonnicę, nazaretankę. Jest moim przewodnikiem. Polska Kaplica. Podłoga z marmuru, artystycznie ułożona wywołuje złudzenie fal morskich Bałtyku. Sklepienie Kaplicy wypełnione symbolami litanii i Polski. Jest zwycięstwo Sobieskiego pod Wiedniem, „Cud nad Wisłą” – freski A. Gattiego. Witraż tegoż autora przedstawia pożar Bazyliki w czasie II wojny światowej oraz męstwo żołnierzy Ułanów Karpackich II Korpusu.

Włosi cierpliwie podążają za nami. Świadomy, że być może tylko raz oglądam, proszę o więcej. Wychodzimy z Bazyliki. Łagodne zbocze, w oddali morze. Na zboczu Polski Cmentarz Wojenny. Przypomina cmentarze w kraju. W 1080 mogiłach spoczywają żołnierze II Korpusu. Przechodzę z siostrą nazaretanką i czytam imiona, nazwiska. Dziękuję moim włoskim gospodarzom za cierpliwość. Już noc. Zbliżam się pod trap statku. Sam nie wiem, czy te niesamowite przygody trafiają się marynarzowi czy maratończykowi.