Maratony

Biegowe zwiedzanie

Muzeum Polin Muzeum Historii Żydów Polskich Polin – muzeum znajdujące się w Śródmieściu Warszawy, na Muranowie, dokumentujące wielowiekową historię Żydów w Polsce. Wikipedia

MEDAL

Zawsze dla mnie jest najważniejszy. Jaka szkoda, że kiedy przed wielu laty zaczynałem zmagania trasą maratonu, nie było zwyczaju na wręczanie medalu po przekroczeniu linii mety. Obecne czasy to w zasadzie prześciganie się organizatorów w coraz bardziej wymyślne jego kształty, kolory, materiały itp. Zawsze gdziekolwiek biegnę maraton, w Polsce czy po za jej granicami wracam z medalem na szyi. Jest to nasze wspólne święto. Kilka razy zawieszony medal pomógł mi : kiedy w 2011 wracałem z Liverpool Marathon, na lotnisku zapomniałem o torebkach z zamknięciem strunowym. Pracownik lotniska podszedł własnej… Czytaj więcej »MEDAL

Mój sen o Warszawie

Nasze wspólne wyprawy Jest piękny poranek, statek stoi przy kei portu Rouen. Biegnę na dworzec kolejowy. Udaję się do Paryża. W pociągu jestem myślami na maratonie warszawskim. Tak zaplanowałem moje zwiedzanie Paryża, że jest w tym ujęty trening. Kiedy więc musiałem pokonać większą odległość do metra, biegłem. Patrzę na zegarek i kontroluję czas maratonu w stolicy.Bywało tak: Wrzesień, ranek, autokar, mgła. Starujemy z Torunia o godzinie piątej. Do ostatniej chwili nie wiadomo kto pojedzie. Tak to już jest z biegaczami. – Zajęte miejsce, ulga- nie zaspałem. Okazuje się, że wszyscy… Czytaj więcej »Mój sen o Warszawie

Rok 1980

Jakże ważny był to czas dla nas wszystkich. 1980 to strajk i początek założenia „Solidarności”. To też rok, kiedy zacząłem biegać. 40 lat mija właśnie od tych wydarzeń! Rejs, jak każdy. Gdynia, ładujemy węgiel, kilkanaście dni i dotarliśmy do Włoch: Vado i Savonna, następnie czarująca Genua. Stamtąd miał być tak zwany ‘przelot’ (czytaj ‘rejs’) do USA po kukurydzę i z powrotem do Europy, około 100 dni. Jednak telegram odebrany na krótko przed odcumowaniem zmienia ten plan: po USA (docelowo słynny port Filadelfia) z kukurydzą mamy płynąć do Japonii. Zaskoczyło nas… Czytaj więcej »Rok 1980

Osiem lat bez Jurka Stawskiego

Nie byłem jedynym biegowym zapaleńcem w Toruniu. Razem stworzyliśmy małą  „stajnię” biegową. Spotykaliśmy się obok kościoła Kolbego Na Skarpie w Toruniu i trenowaliśmy w pobliskim lasku. Ktokolwiek miał ochotę,  przyłączał się do nas. Każdy z nas z inną historią, inną życiową ścieżkę. Biegali : Zbigniew Gęsicki, Marian Żenkiewicz, Marian Czyżniewski, Jerzy Ciesielski, Bogusław Kuźba, Leszek Węsierski, Jadwiga Wichrowska, Józef Jarosz, Marek Gorzycki, Janina Maćkiewicz, Jan Majewski, Sławomir Orłowski, Roman Zieliński, Ryszard Stocki, Tadeusz Spychalski Michał Jakubaszek, Robert Kościecha, Wojciech Żabiałowicz i od 1996 Jurek Stawski,Janusz Tybuszewski, Andrzej Szwec, Leszek Szwec,Paweł… Czytaj więcej »Osiem lat bez Jurka Stawskiego

Moja korona maratonów (2003)

Dzisiaj już nie wiem, od kogo wyszła ta inicjatywa. Biegniemy wszystkie polskie ?  Doszło to wspólnych planowań tych wyjazdów. Ja jeszcze je uzupełniłem o maratony zagraniczne. Pamiętam telefon z Bydgoszczy od  Dominika Drygalskiego -„ Kaziu doszedł nam następny w Rybniku, Grzegorz Wnuk organizuje”. Jedziemy. Gdzieś  po drodze zabieram Jacka Hirscha oraz Dominika i śmigamy do Rybnika. Zalew otoczony zielenią, pięknie, nocleg na miejscu, piwo i maratończyków rozmowy . Jest nasza kochana Basieńka czyli Barbara Szlachetka ikona kobiecych biegów w Polsce i na świecie.  Wspominamy z Basią nasze wspólnie przebiegnięte  maratony,… Czytaj więcej »Moja korona maratonów (2003)

Historia pewnego medalu

We wrześniu w roku 2017 pobiegłem wraz z córką Madzią i zięciem Marcinem Maraton Richmond w Londynie, a dokładniej w jego zachodniej, jakże uroczej części. Oficjalnie był to mój drugi maraton w tym mieście (pierwszy w 1992, ta „prawdziwa” trasa, nie sam zachód J ). Mieszkając u nich zauważyłem na balkonie muszle. Na moje pytanie słyszę, że są po przegrzebkach. Od razu skojarzenie, ten kształt.. no tak, przecież to tak zwana muszla pielgrzyma, muszla świętego Jakuba. Inspiracja! No i mam juz wzór na medal mojego 150 jubileuszowego biegu. Dlaczego muszla?… Czytaj więcej »Historia pewnego medalu

Toruńscy Maratończycy

TORUŃSCY MARATOŃCZYCY   1980 – 2019.    ( DO  – 3:10:59)     RANKING WSZECHCZASÓW Msc.        Nazwisko i imię   (rocznik)                                               Czas                               Trasa                                   Data   1.  Lewandowski Jarosław   (65)                                         2.18.32                       Olsztyn                             15.07.1989.   2.    Bartkiewicz Krzysztof   (75)                                         2.23.47                       Vise / Belgia                    02.05.2004.         3.    Szulc Wiesław   (59)                                                    2.23.50                       Biała Podlaska                 09.05.1991.   4.    Leśniak Kamil  (93)                                                      2.29.34                       Warszawa                       14.04.2019.   5.    Szymański Piotr   (60)                                                  2.32.14                       Warszawa                       30.09.1984.   6.    Nartowski Kamil   (84)                                                 2.32.31                       Barcelona                        13.03.2016    7.   Bętkowski Piotr  (87)                                                   2.34.44                       Wiedeń / Austria             10.04.2016.   8.    Szymandera Paweł   (73)                                             2.34.58                       Toruń                              … Czytaj więcej »Toruńscy Maratończycy

Biegałem u Świętej Kingi

Czyli dwie doby w kopalni. Dzień przed zawodami. Zaproszenie od Staszka, mojego biegowego przyjaciela, czekało dobrych parę lat. Wreszcie powiedziałem sobie: „Biegałeś dla Neptuna, nadszedł czas na Świętą Kingę, patronkę naszych solnych Górników. W drogę do Staszka”. Wydarzenie wyjątkowe na skali biegowych celów: 12 godzin sztafety w prawdziwej kopalni. Nie znam drugiego tak intrygującego pomysłu na świecie. Profesjonalna załoga w odświętnych mundurach górniczych windą zawozi nas  prawie ćwierć kilometra pod powierzchnię. Wielu uczestników to już stali bywalcy, więcej jednak jest nowicjuszy, jak ja, patrzymy na siebie – ciekawość z lekką… Czytaj więcej »Biegałem u Świętej Kingi