Sen o Toruniu

Tak było, kiedy pływałem na małych statkach tzw. „szuwarowcach”, gdzie widzisz przemieszczając się w wąskich kanałach normalne życie: domy, ogródki, łąki, owce i krowy no i machających do nas mieszkańców.

Pewnie to wywołało u mnie senne marzenia: dopłynęliśmy do Torunia, na wysokości przystani AZS, po trapie wysiadam ze statku, na kei (nabrzeżu ),czeka moja rodzina i sporo Toruniaków. Ja w mundurze radośnie witam się z bliskimi.

Po kilkudziesięciu latach to się spełnia. Gościłem u Piotra, przyjaciele, rodzina i to co najważniejsze – Wisła! Był rejs, były moje  morskie wspomnienia. Dziękuję Piotrowi za zaproszenie, dziękuję Andrzejowi, że nas poznał.